Ponad 175 tys. osób w północnej Hiszpanii utworzyło ludzki łańcuch, jako wyraz poparcia dla idei autonomii Kraju Basków

Ponad 175 tys. osób w północnej Hiszpanii utworzyło ludzki łańcuch, który miał być wyrazem poparcia dla idei autonomii Kraju Basków. Według organizatorów, baskijskiej grupy Gure Esku Dago (nazwę można przetłumaczyć jako „w naszych rękach” – przyp. red.), łańcuch o długości 202 km łączył miasta San Sebastián, Bilbao i Vitoria (w tym ostatnim znajduje się siedziba parlamentu Basków).

Ideą utworzonego 10 czerwca łańcucha było nie tylko prawo do głosowania ws. niepodległości Kraju Basków, lecz także prawo do samostanowienia i kontrolowania emerytur przez Basków. Organizatorzy akcji przygotowali także dokument, który zawierał 2019 powodów broniących ich prawa do decydowania o niepodległości i został złożony w baskijskim parlamencie w Vitorii.

Kraj Basków już cieszy się dużą niezależnością: ma własny język, kulturę, policję, system edukacji czy specjalne stosunki finansowe z Madrytem. Wszystko to zapewnia Baskom większą autonomię, niż ma obecnie 16 innych regionów Hiszpanii. Jednak w ciągu ostatnich lat poparcie dla niezależności Kraju Basków spadało. Według statystyk obecnie tylko 15–17% jest za secesją. Mimo to wielu uważa, że ludność powinna mieć prawo do głosowania ws. niepodległości.

Zgodnie z hiszpańską konstytucją, przyjętą w 1978 r., po reżimie dyktatora Francisco Franco, Hiszpania jest „wspólna i niepodzielna”, a jakiekolwiek głosowanie ws. niezależności jest nielegalne. Referendum o niepodległości Katalonii, które odbyło się 1 października 2017 r., skłoniło Madryt do przejęcia kontroli nad regionem i aresztowania urzędników zaangażowanych w głosowanie.