Strażnicy Parku Narodowego Kahuzi-Biéga narażają swoje życie w obronie goryli Grauera

Strażnicy Parku Narodowego Kahuzi-Biéga codziennie narażają swoje życie w obronie zagrożonych wyginięciem goryli Grauera. Liczne konflikty w Demokratycznej Republice Konga (DRK) doprowadziły do znacznego zmniejszenia populacji tych największych na świecie małp, żyjących we wschodniej części kraju. Szacuje się, że już tylko kilka tysięcy z nich przebywa na wolności, a nawet – że są o krok od wyginięcia.

Goryle padają ofiarami kłusowników, dla których są pożywieniem i źródłem zysku, oraz milicji, które traktują je jako źródło dochodów potrzebne do finansowania swoich działań. Są przeszkodą w operacjach wydobywczych prowadzonych przez lokalne milicje na terenie parków narodowych. Problemem skłaniającym kłusowników do polowania jest również głód panujący w DRK. Zabicie jednego goryla to pożywienia dla 150 osób, co podkreślił w rozmowie ze Sky News były kłusownik, który dzisiaj pracuje jako obrońca goryli. Strażnicy starają się chronić zwierzęta – powstrzymują wydobycie i kłusownictwo, co również naraża ich na porwania przez różne milicje. Próby usunięcia bojówek są nieskuteczne z uwagi na rozmiar parku – jest ponad dwukrotnie większy od powierzchni Luksemburga. Obrońcy goryli zarabiają około 50 dolarów miesięcznie, za co bardzo trudno im przeżyć.

9 kwietnia w Parku Narodowym Wirunga na terenie DRK zginęło pięciu strażników i ich kierowca. Władze parku uważają, że za ich śmierć odpowiedzialna jest milicja Mai Mai. Od początku roku na świecie zginęło już 20 obrońców środowiska, m.in. w Kambodży, Meksyku i Gwatemali.