Zmiany na rynku pracy wywołane pandemią

Singapurska firma Switch przygotowała stanowiska pracownicze umożliwiające bezpieczną pracę zdalną spoza domu. Kabiny z dostępem do internetu, komputera, biurka, wentylatora i środków dezynfekcji stoją m.in. w centrach handlowych w Singapurze, a korzystanie z nich kosztuje 3 dol. za godz. W Japonii podobne urządzenia opracowały firmy Telecube i Cocodesk. Użytkownicy chwalą sobie takie rozwiązanie za możliwość fizycznego oddzielenia pracy zawodowej od domu w czasie pandemii. Niektóre firmy już teraz pokrywają pracownikom koszt wynajęcia kabiny do pracy.

Od 1 września br. pracownicy firmy Google, którzy chcą pracować w domu dłużej niż 14 dni, będą musieli się o to ubiegać. Ponadto firma oczekuje, że zatrudnieni będą mieszkać „w odległości umożliwiającej dojazd do pracy”. Szefowie Twittera spodziewają się natomiast, że większość pracowników serwisu społecznościowego będzie dzielić czas pracy między dom a biuro. Prawie każda firma technologiczna z Doliny Krzemowej proponuje obecnie „elastyczny” lub „hybrydowy” tryb pracy, pozostawiając sobie szerokie pole do interpretacji nowych zasad zatrudnienia. Start-up Revolut pozwoli z kolei ponad 2 tys. swoich pracowników pracować za granicą nawet przez dwa miesiące w roku.

Możliwość stałej pracy w domu to najczęściej poszukiwana przez brytyjskich pracowników zmiana zawodowa wywołana pandemią. Według wyników sondażu przeprowadzonego wśród ponad 4 tys. osób przez firmę Aviva trzech na pięciu pracowników planuje zdobyć nowe umiejętności i kwalifikacje lub całkowicie zmienić swoją karierę w związku z wybuchem pandemii.

Czytaj całe wydanie