Sytuacja imigrantów w Kenii, Tigraju i Mozambiku

Władze Kenii postawiły ultimatum Wysokiemu komisarzowi Narodów Zjednoczonych do spraw uchodźców (UNHCR), domagając się przedstawienia planu zamknięcia obozów Dadaab i Kakuma, w których przebywa ok. 410 tys. osób z kilkunastu krajów, w tym Somalijczycy, Etiopczycy, Tanzańczycy, Ugandyjczycy oraz obywatele Burundi i Sudanu Południowego. Kenijskie władze ostrzegły, że w innym przypadku zmuszą uchodźców do podróży w kierunku granicy z Somalią. Sąd Najwyższy w Kenii zablokował jednak na 30 dni możliwość zamknięcia obozów, uznając, że decyzja ta byłaby niezgodna z konstytucją. Kenijskie władze chciały zlikwidować obóz w Dadaab już w 2016 r., tłumacząc to kwestiami bezpieczeństwa narodowego.

Jak poinformował Wysoki komisarz Narodów Zjednoczonych do spraw uchodźców, Tanzania nie przyjęła ponad 1000 osób szukających schronienia przed atakiem bojowników powiązanych z IS na miasto Palma w północnym Mozambiku. Po wejściu na terytorium Tanzanii uchodźcy zostali odesłani z powrotem do ojczyzny.

W wyniku trwających walk w Tigraju ponad 2 mln ludzi zostało wewnętrznie przesiedlonych. Uchodźcy przedostali się do sąsiednich państw i opisali zbrodnie oraz masowe zabójstwa. Według Amerykańskiej Agencji Rozwoju Międzynarodowego (USAID) ok. 4,5 mln ofiar konfliktu potrzebuje wsparcia, a sytuacja humanitarna w regionie jest „tragiczna”. Władze Stanów Zjednoczonych przeznaczyły na pomoc kolejne 152 mln dol. m.in. w związku z ryzykiem wystąpienia głodu i niedożywienia. Z tej kwoty USAID sfinansuje m.in. zabezpieczenie wody pitnej, wsparcie medyczne i zdrowotne oraz schronienia dla części uciekinierów.

Czytaj całe wydanie