Pszczele zapachy i radioaktywny miód w USA

Według wyników najnowszych badań wszystkie członkinie kolonii pszczół mają ten sam mikrobiom jelitowy, który kontroluje ich zapach, dzięki czemu pszczoły mogą rozróżniać rodzinę od wrogów. Każda kolonia ma swoją niepowtarzalną woń, którą owady używają do rozpoznawania swoich współlokatorów. Pszczoła przeniesiona do nowego ula będzie z czasem pachnieć tak, jak jej nowe towarzyszki, nawet jeżeli nie są ze sobą genetycznie spokrewnione. W przeprowadzonych eksperymentach naukowcy m.in. z Uniwersytetu w Illinois udowodnili, że mikroby jelitowe zmieniają fizjologię pszczół i kontrolują ich skomplikowane zachowania społeczne, co jest korzystne zarówno dla bakterii, jak i dla owadów.

Miód produkowany we wschodniej części Stanów Zjednoczonych nadal zawiera ślady opadu radioaktywnego pochodzącego z testów broni jądrowej w latach 50. i 60. XX w., a dokładnie radioaktywny izotop cezu 137Cs. To „produkt uboczny rozszczepienia jądra w reakcji uranu i plutonu” i chociaż znalezione w miodzie śladowe ilości 137Cs nie stanowią zagrożenia dla ludzi, to jest to dowód na trwały wpływ testów atomowych na środowisko. 68 ze 122 testowanych próbek miodu zawierało 137Cs na poziomie powyżej 0,03 Bq (bekerela)/kg, czyli ok. 870 tys. atomów tego radioaktywnego izotopu na łyżkę stołową miodu.

W Mediolanie w ramach trwającego od siedmiu lat projektu Urban Beehives w specjalnie zaprojektowanych przez artystów ulach mieszka już ok. miliona pszczół. Zdaniem twórczyni projektu Claudii Zanfi celem projektu jest „stworzenie połączenia między językiem artystycznym a różnorodnością biologiczną”.

Czytaj całe wydanie