Kłopoty Twittera na Bliskim Wschodzie

Portale społecznościowe, zwłaszcza Twitter i Facebook, odegrały ważną rolę podczas Arabskiej Wiosny w latach 2010–2012 – mobilizowały ludzi, informowały o działaniach władz i przekazywały wiadomości za granicę. Obecnie rządy krajów Bliskiego Wschodu wiedzą, jak korzystać z platform społecznościowych. Działania propagandowe prowadzone są z kontrolowanych, fałszywych kont, natomiast profile działaczy praw człowieka i przeciwników rządów są monitorowane lub blokowane.

Władze wykorzystują boty, np. w Arabii Saudyjskiej i Bahrajnie. W Arabii Saudyjskiej mieszka ok. 10 mln użytkowników Twittera, najwięcej na Bliskim Wschodzie, a skala manipulacji jest nieporównywalna z innymi państwami w regionie. Każda wypowiedź, sprzeczna z polityką rządu, jest natychmiast komentowana i krytykowana. Twitter jest narzędziem służącym do demobilizacji opozycji politycznej. Tworzenie i kontrolowanie fałszywych kont to dobrze rozwinięty biznes internetowy. Jedna z ofert, na jakie trafiła stacja telewizyjna Al Jazeera, dotyczyła pozyskania retweetów i wyświetleń strony oraz do 2 tys. obserwujących dziennie.

Twitter zawiesił natomiast konta kilku irańskich mediów państwowych – w tym oficjalnej agencji prasowej Iranu (IRNA), ponieważ zamieszczały treści, które obrażały osoby praktykujące bahaizm – religię podkreślającą duchową jedność całej ludzkości. Według ekspertów Organizacji Narodów Zjednoczonych bahaici są najbardziej prześladowaną mniejszością religijną w Iranie.

Rodziny i sojusznicy chińskich urzędników oraz biznesmenów, którzy stracili względy władz i np. trafili do więzienia, szukają sprawiedliwości, umieszczając wpisy na Twitterze. Używają wirtualnej sieci prywatnej (VPN), ponieważ oficjalnie nie można korzystać z Twittera w Chinach. Natomiast prezydent Republiki Czadu Idriss Déby poinformował o przywróceniu dostępu do platform społecznościowych, w tym WhatsAppa, Twittera, Instagrama, YouTube’a i Facebooka, po prawie 16 miesiącach niedostępności.

Czytaj całe wydanie