Niepokoje społeczne i walki w Eswatini, Sudanie, DRK i Etiopii

Władze Eswatini wprowadziły godzinę policyjną, aby stłumić protesty przeciwko ostatniej monarchii absolutnej w Afryce i królowi Mswatiemu III, który rządzi od 35 lat. Opozycja twierdzi, że w starciach z wojskiem zginęły dziesiątki ludzi, a setki zostało rannych. Demonstranci oskarżają króla o kierowanie represyjnym rządem, unikanie przeprowadzania reform i wykorzystanie publicznych pieniędzy do finansowania wystawnego stylu życia dworu, w tym 15 żon władcy. W Eswatini od 1973 r. nie można zakładać partii politycznych i nie są one dopuszczane do udziału w wyborach parlamentarnych. Sudańczycy protestują natomiast przeciwko popieranym przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy reformom ekonomicznym – obniżeniu dotacji na chleb, benzynę i olej napędowy. Mieszkańcy Sudanu domagają się także dymisji rządu, który podjął szereg kroków, aby spróbować ożywić zniszczoną gospodarkę kraju. Niektóre decyzje władz grożą dalszym zubożeniem najbiedniejszych warstw społeczeństwa i napotykają sprzeciw działaczy prodemokratycznych. 

Po wybuchach dwóch bomb i jednym ataku zamachowca samobójcy władze Demokratycznej Republiki Konga wprowadziły w Beni godzinę policyjną. Miasto znajduje się w prowincji Kiwu Północne, jednym z dwóch regionów, w których prezydent Félix Tshisekedi wprowadził 6 maja br. stan oblężenia, próbując powstrzymać akcje rebeliantów z Sojuszu Sił Demokratycznych (ADF). W Etiopii z kolei siły tigrajskie odzyskały Mekelie, stolicę regionu, i zaakceptowały ogłoszone przez rząd zawieszenie broni, ale na własnych warunkach. Stany Zjednoczone wezwały wszystkie strony do złożenia broni i umożliwienia pomocy humanitarnej dla ponad 2 mln przesiedleńców.

Czytaj całe wydanie