Strajk w irańskim sektorze naftowym i kryzys paliwowy w Libanie

Zatrudnieni w sektorze naftowym w Iranie, głównie prywatni pracownicy budowlani na umowach czasowych, żądają lepszych płac i poprawy warunków pracy. Strajkujący robotnicy zakładów położonych na pustyniach na południu kraju, gdzie latem temperatury przekraczają 50°C, domagają się również 10 dni wolnych w miesiącu, aby móc odwiedzać rodziny mieszkające w odległych częściach Iranu. Obecnie zarabiają oni ok. 200 dol. miesięcznie, mają jeden dzień wolny w tygodniu oraz dwa i pół dnia urlopu w miesiącu. Nie protestowało natomiast ok. 200 tys. pracowników Irańskiej Narodowej Kompanii Naftowej, którzy otrzymują trzykrotnie wyższe pensje i lepszą ochronę na mocy irańskiego prawa pracy. Sektor naftowy Iranu, będący siłą napędową gospodarki, został zniszczony przez amerykańskie sankcje związane z irańskim programem nuklearnym.

Wicepremier Libanu Hassan Diab zatwierdził plan zmniejszenia subsydiów na paliwa. Finansowanie importu paliw po kursie wyższym niż oficjalny kurs walutowy ma na celu zapewnienie ich dostaw na kolejne trzy miesiące, ale cena baku benzyny może wzrosnąć prawie dwukrotnie. Libański rząd planuje wprowadzić do obrotu karty gotówkowe, które zastąpią dotacje i zapewnią ok. 500 tys. rodzin będącym w trudnej sytuacji finansowej do ​​137 dol. miesięcznie. Rząd uważa takie rozwiązanie za bardziej efektywne ekonomicznie i gwarantujące, że biedni będą jedynymi beneficjentami programu. Wzrost cen paliw nastąpił po protestach, blokadach dróg i starciach demonstrantów z siłami bezpieczeństwa. Zamieszki wybuchły w odpowiedzi na ciągłe niedobory paliw i energii w kraju.

Czytaj całe wydanie