Znikające manaty, niedźwiedzie polarne i lodofoki grenlandzkie

16 tys. niedźwiedzi polarnych żyjących na wybrzeżach Kanady to ok. dwóch trzecich światowej populacji i wskaźnik zdrowia ekosystemu Arktyki. Coraz trudniejsze staje się jednak samo ich znalezienie, ponieważ populacje w niektórych lokalizacjach gwałtownie maleją. Przeprowadzone w 2018 r. badanie z powietrza (z użyciem helikopterów) wykazało w West Hudson Bay obecność mniej niż 850 osobników w porównaniu z ok. 1200 w 1987 r. Same badania są kosztowne – cena za 60 godz. pracy helikoptera wynosi ok. 180 tys. dol. – i często przeprowadzane w trudnych, grożących wypadkiem warunkach pogodowych.

Projekt „Extreme Ice Survey” powstał w 2007 r. i polega na wykorzystaniu zdjęć poklatkowych, filmów i fotografii konwencjonalnej do prowadzenia dokumentacji wpływu globalnego ocieplenia na lód lodowcowy. Obecnie Arktyka traci ok. 13% pokrywy lodowej na dekadę w porównaniu ze średnią z lat 1981–2010. Arktyczny lód morski osiąga najniższy punkt we wrześniu, a ostatnie 15 lat to 15 najniższych wyników w historii pomiarów. Z powodu cofania się lodu morskiego cierpią m.in niedźwiedzie polarne i lodofoki grenlandzkie, których młode są pozbawione bezpiecznego miejsca do rozwoju.

Wg danych działającej na Florydzie Komisji ds. Ochrony Ryb i Dzikiej Przyrody w 2021 r. zginęły 1003 manaty. To znacznie więcej niż 637 padłych osobników tego gatunku w 2020 r. Te zagrożone ssaki głodują w związku z zanieczyszczeniem wody morskiej. Brudna woda sprzyja zakwitom glonów w estuariach, co niszczy stanowiska trawy morskiej, na której żerują manaty. Przyczyną zgonów i obrażeń są również zderzenia z łodziami. Problem pogłębiają zmiany klimatu.