Prawa kobiet na Bałkanach i antykoncepcja w Afryce

W Serbii, Chorwacji, Czarnogórze oraz Bośni i Hercegowinie powstał bałkański odpowiednik ruchu #MeToo po tym, jak kilka kobiet oskarżyło o gwałt i wykorzystywanie seksualne znanego reżysera i nauczyciela aktorstwa. W Sarajewie natomiast pojawiła się inicjatywa „Nie prosiłam o to”. „Uważamy, że jest to czas na akcję uświadamiającą, że molestowanie seksualne i mizoginia są obecne w każdej komórce naszego społeczeństwa”– mówi pomysłodawczyni inicjatywy. Według Autonomicznego Centrum Kobiet w Belgradzie w Serbii zgłaszanych jest 3–4 tys. przypadków przemocy domowej i tylko ok. 70 gwałtów rocznie, a wskaźnik skazań sprawców wynosi ok. 50%.

Setki działaczek na rzecz praw kobiet oraz ich zwolenniczek protestowało w stolicy Nepalu przeciwko przemocy wobec kobiet i ich dyskryminacji oraz proponowanemu przez nepalskie władze rozporządzeniu, które ograniczy możliwość podróżowania kobietom poniżej 40 r.ż. Będą one musiały uzyskać zgodę rodziny i lokalnych władz, aby udać się na Bliski Wschód lub do Afryki. Według rządu wprowadzenie nowych przepisów ma ograniczyć handel ludźmi.

Coraz więcej kobiet w Afryce korzysta ze środków antykoncepcyjnych – w dużej mierze dzięki kampaniom prowadzonym przez rządy i organizacje pozarządowe – wskaźniki urodzeń nadal są jednak wysokie. Według raportu organizacji Family Planning 2020 (FP2020) liczba Afrykanek stosujących środki zapobiegające ciąży wzrosła od 2012 r. z 40 do ponad 66 mln. W Rwandzie pracownicy start-upu Kasha korzystają z motorowerów, aby dostarczać do wiosek prezerwatywy oraz inne środki antykoncepcyjne. Prezerwatywy można zamawiać przez wiadomości SMS, podobnie jak np. w Kenii. Z usługi korzysta już 20 tys. osób.

Czytaj całe wydanie