„High meat” i spożywanie mięsa jako kwestia polityczna

Firma Impossible Foods otrzymała sądową zgodę na stosowanie leghemoglobiny sojowej – kluczowego dodatku w jej popularnym zamienniku mięsa – mimo sprzeciwu Center for Food Safety, organizacji zajmującej się bezpieczeństwem żywności. Leghemoglobina sojowa to zmodyfikowany genetycznie składnik, który Impossible Foods reklamuje jako sekret smaku swoich burgerów. Jego wykorzystanie wywołało jednak problemy regulacyjne w Stanach Zjednoczonych i uniemożliwiło sprzedaż produktów na rynkach zagranicznych, w tym w Chinach i Unii Europejskiej.

Republikanie w USA coraz częściej sięgają po żywność – a zwłaszcza wołowinę – jako argument w wojnie kulturowej, ponieważ wybory żywieniowe mają coraz bardziej polityczny charakter. Już teraz w tradycyjnie rolniczych amerykańskich stanach spożywanie mięsa jest kwestią, która najbardziej dzieli wyborców, obok aborcji, kontroli posiadania broni i praw osób transpłciowych. Według sondażu Instytutu Gallupa w 2019 r. ok. jednej czwartej Amerykanów ​​spożywało mniej mięsa niż rok wcześniej, głównie ze względów zdrowotnych, a także środowiskowych (w tym 30% ankietowanych demokratów i 12% republikanów).

High meat – tak nazywa się internetowy trend polegający na jedzeniu zgniłego, surowego mięsa, aby „poczuć się na haju”. Mięso powinno gnić od kilku miesięcy do roku, zanim będzie gotowe do spożycia. Niektórzy twierdzą, że jedzenie zgniłego mięsa wywołuje stan euforii, inni po prostu lubią jego smak. Eksperci ostrzegają, że jedzenie zjełczałego, surowego mięsa może powodować poważne choroby, a za uczucie euforii może odpowiadać „cała gama” bakterii żyjących w zepsutym produkcie.

Czytaj całe wydanie