Sporne granice na terenie byłego ZSRR

Liczba ofiar śmiertelnych niedawnych starć na granicy Kirgistanu i Tadżykistanu wzrosła do 46, a setki osób zostało rannych. Ponad 100 nieruchomości – w tym szkoły, sklepy, punkty kontroli granicznej i posterunek policji – spalono lub zdewastowano. Według lokalnych władz z zapalnego rejonu ewakuowano ok. 58 tys. ludzi, z czego 52 tys. to kobiety i dzieci. Przyczyną konfliktu jest dostęp do ziemi i wody, które obie społeczności – Tadżyków i Kirgizów – uważają za swoje. Starcia między mieszkańcami obu krajów wzdłuż od dawna spornej granicy zdarzają się regularnie; często angażuje się w nie również straż graniczna. Konflikt, który wybuchł na przełomie kwietnia i maja br., był jednak zdecydowanie najpoważniejszy od 30 lat, czyli od upadku ZSRR.

Według urzędników administracji prezydenta Stanów Zjednoczonych Joe Bidena Rosja wycofała tylko kilka tysięcy żołnierzy z granicy z Ukrainą, mimo płynących od prezydenta Władimira Putina sygnałów o łagodzeniu napięć w tym niestabilnym regionie. Blisko 80 tys. rosyjskich żołnierzy pozostało w pobliżu ukraińskiej granicy – to nadal największa siła, jaką Rosja zgromadziła tam od czasu aneksji Krymu przez Moskwę w 2014 r. Amerykanie uważają tę decyzję za wiadomość od prezydenta Rosji – w każdej chwili może on skoncentrować tam większą liczbę żołnierzy niż USA i NATO w ramach ćwiczeń Defender Europe. Manewry te potrwają do czerwca br. w Albanii oraz w innych częściach Europy Wschodniej, a weźmie w nich udział 28 tys. żołnierzy.

Czytaj całe wydanie