Walki mniejszości etnicznych w Birmie i Etiopii

Kryzys nacjonalizmu etnicznego w Etiopii się pogłębia i może podzielić ten drugi najludniejszy kraj Afryki, w którym żyje 110 mln ludzi i ponad 90 grup etnicznych. Od sześciu miesięcy toczy się wojna w regionie Tigraju, gdzie siły rządowe, Tigrajczycy, Amharczycy i żołnierze z sąsiedniej Erytrei dopuszczają się czystek etnicznych i zbrodni na ludności cywilnej. Setki tysięcy Tigrajczyków uciekło m.in. do pobliskiego Sudanu. Lud Irob, który mieszka głównie na północno-wschodnim krańcu Etiopii, przy granicy z Erytreą, stoi w obliczu kryzysu humanitarnego i egzystencjalnego wywołanego trwającym konfliktem. Z powodu wojny 50% populacji uciekło do miast, a w wioskach zostały głównie osoby starsze i dzieci. Część ekspertów twierdzi, że ziemie zamieszkane przez mniejszość Irob zostały już zaanektowane przez Erytreę i są traktowane jako część jej terytorium. W 2021 r. doszło również do tragicznych w skutkach starć między grupami etnicznymi Amharów, Oromo i Gumuzów. 

W północnej Birmie Armia Wyzwolenia Kaczinu (KIA) – etniczne wojsko partyzanckie – walczy z rządem junty wojskowej, który objął władzę w kraju w wyniku zamachu stanu. Partyzanci twierdzą, że udało im się zestrzelić rządowy helikopter wojskowy. Byłby to pierwszy taki przypadek podczas obecnych starć z wykorzystaniem ciężkiego sprzętu wojskowego. Mniejszości etniczne w Birmie od dziesięcioleci walczą z kolejnymi rządami centralnymi o większą autonomię, a w tej chwili sprzymierzyły się z ogólnokrajowym ruchem protestacyjnym przeciwko władzy armii. Od początku lutego br. w demonstracjach ulicznych w Birmie zginęło już ponad 750 osób.

Czytaj całe wydanie