Ucieczka Etiopczyków z Tigraju do Sudanu

Ponad 27 tys. Etiopczyków z Tigraju, najbardziej wysuniętego na północ regionu kraju, uciekło do sąsiedniego Sudanu podczas trwającego od dwóch tygodni konfliktu. Według Organizacji Narodów Zjednoczonych, która ostrzegła przed kryzysem humanitarnym na ogromną skalę, w wyniku którego przybędą tysiące wysiedleńców, od 10 listopada br. 4 tys. osób dziennie przekracza granicę z Sudanem. Konflikt pochłonął już życie setek ludzi, a ci, którzy zostali w Tigraju, są narażeni na głód. Dokładna liczba ofiar nie jest znana, ponieważ mieszkańcy prowincji nie mają dostępu do internetu i sieci komórkowych.

Konflikt w Rogu Afryki wybuchł 4 listopada br., gdy etiopski rząd rozpoczął ofensywę wojskową przeciwko siłom Tigrajskiego Ludowego Frontu Wyzwolenia (TPLF), regionalnego rządu Tigraju. Do konfrontacji doszło po miesiącach rosnącego napięcia, ponieważ relacje między TPLF a rządem federalnym zostały zachwiane, gdy w 2018 r., po masowych protestach przeciwko TPLF, władzę przejął premier Abiy Ahmed Ali.

Tigraj to jeden z dobrze prosperujących regionów kraju, a Tigrajczycy są wpływową grupą etniczną, która przez prawie trzy dekady przewodziła koalicji rządowej. TPLF zarzuca nowemu rządowi marginalizowanie mieszkańców Tigraju. Napięcia nasiliły się też ze względu na opóźnienie wyborów po pandemii COVID-19.

Premier Abiy Ahmed Ali, który w 2019 r. otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla za podpisanie traktatu pokojowego z Erytreą, stracił kontrolę nad porządkiem w państwie, którym rządzi.