Rząd federalny USA próbuje znaleźć miejsca w obozach dla migrantów dla ponad 13 tys. dzieci

Rząd federalny USA próbuje znaleźć miejsca w obozach dla migrantów dla ponad 13 tys. dzieci. Od kilku tygodni setki z nich, do tej pory znajdujące się w schroniskach na terenie wielu stanów – od Kansas do Nowego Jorku, są nocami przewożone do obozu w Tornillo, w Teksasie, oddalonego ok. 56 km od miasta El Paso (granicy USA i Meksyku). Od maja 2018 r. liczba miejsc w schroniskach zapełniła się prawie w 90 proc. Według New York Timesa” ponad 1600 dzieci zostało już przetransportowanych do obozu. Mieszkają tam w dwudziestoosobowych namiotach, mają ograniczony dostęp do edukacji i słaby kontakt z przedstawicielami prawnymi, którzy zajmowali się ich sprawami imigracyjnymi.

Obóz w Tornillo został otwarty w czerwcu 2018 r. Początkowo miał być schronieniem dla 400 migrantów, wyłącznie przez 30 dni. Jednak od września został powiększony, aby pomieścić 3800 osób. Teraz będzie przystosowany do jeszcze większej liczby osób i pozostanie otwarty przynajmniej do końca 2018 r.

Czas, jaki do tej pory dzieci migrantów spędzały w obozach, wydłużył się z 34 do 59 dni” – poinformowało Ministerstwo Zdrowia i Pomocy Humanitarnej Stanów Zjednoczonych, które nadzoruje opiekę nad najmłodszymi. Dzieci znalazły się w obozach, ponieważ nielegalnie przekraczały granicę w poszukiwaniu azylu. Część z nich przedostała się do USA z rodzicami, większość jednak zrobiła to samodzielnie. Małoletni bez opieki, oddzieleni od rodziców, przebywają w ośrodkach federalnych, dopóki nie zgłoszą się ich bliscy, u których będą mogli zamieszkać, gdy ich sprawy imigracyjne toczą się w sądach.

Coraz trudniejsza jest również sytuacja dzieci i dorosłych na Nauru. Władze wyspy poinformowały 5 października, że Lekarze bez Granic nie są już potrzebni. Organizacja charytatywna została wezwana do zaprzestania swoich działań w ciągu 24 godzin. Lekarze potępiają decyzję rządu i obawiają się, że wpłynie ona na zdrowie i życie ich pacjentów. Przez ostatnie 11 miesięcy organizacja zajmowała się zdrowiem psychicznym mieszkańców Nauru i azylantów z australijskiego obozu przejściowego na terenie wyspy. O obozie było głośno w kontekście zarzutów o powszechne wykorzystywanie dzieci i kobiet, a także problemów psychicznych mieszkających tam małoletnich. Prezes Australijskiego Towarzystwa Medycznego określił ich sytuację jako kryzys humanitarny wymagający niezwłocznej interwencji”. Koalicja ponad 30 organizacji, działających na rzecz praw człowieka (#KidsOffNauru), w sierpniu br. zażądała od australijskiego rządu przeniesienia wszystkich dzieci do Australii lub do innych miejsc poza Nauru.

Nie tylko praca organizacji pomocowych na wyspie jest ograniczona. Australijskie władze nie mogły wysłać ambulansu lotniczego do ewakuacji medycznej, którego użycie nakazał sąd, ponieważ rząd Nauru nie wydał pozwolenia na lądowanie. Anonimowy starszy funkcjonariusz służby granicznej tłumaczył dziennikowi The Guardian”, że zgoda na lądowanie wpłynęłaby na warunki pracy morskich ośrodków przejściowych.