Brief #110 - okładka

Działania indyjskiej policji i brazylijskich gangów podczas pandemii

Ograniczanie zasad swobodnego poruszania się mieszkańców Indii w związku z pandemią koronawirusa uwydatnia brutalność indyjskiej policji. Funkcjonariusze wymuszają łapówki od dostawców artykułów spożywczych, stosują przemoc wobec najbiedniejszych obywateli i ośmieszają ich publicznie. Zgodnie z wytycznymi rządu pracownicy służby zdrowia, dostawcy żywności i pracownicy mediów mogą poruszać się mimo zakazu. Kierownictwo policji przyznaje, że skala operacji – zamknięcie 1,3 mld ludzi w domach przez 21 dni – może prowadzić do pomyłek i wykroczeń funkcjonariuszy. Tym bardziej, że indyjska policja dysponuje niewystarczającą liczbą policjantów (3 mln), którzy są przepracowani i słabo wyszkoleni.

Od czasu wprowadzenia przez rząd Kolumbii kwarantanny związanej z koronawirusem trzech działaczy społecznych pracujących na terenach wiejskich zostało zabitych przez szwadrony śmierci. Aktywiści padli ofiarą ugrupowań zbrojnych walczących o wpływy i terytoria. Działacze na rzecz praw człowieka twierdzą, że podczas gdy rząd koncentruje się na pandemii, oni są jeszcze bardziej narażeni na śmierć z rąk bojowników Rewolucyjnych Sił Zbrojnych Kolumbii – Armii Ludowej (FARC), którzy odmówili złożenia broni po podpisaniu przez FARC porozumienia z rządem w marcu 2017 r., innych grup rebeliantów i prawicowych bojówek paramilitarnych. Koalicja lokalnych organizacji pozarządowych i ponad 100 społeczności wiejskich wezwała grupy zbrojne do zawieszenia broni na czas pandemii.

Brazylijskie gangi wprowadziły godziny policyjne i nakazy pozostawania w domach, aby spowolnić rozprzestrzenianie się koronawirusa. W faweli Cidade de Deus (Miasto Boga) w zachodnim Rio, gdzie mieszka 40 tys. ludzi, handlarze narkotyków zabronili mieszkańcom opuszczać domy po godz. 20. Obostrzenia wprowadzone przez gangsterów obowiązują również w fawelach Morro dos Prazeres, Rocinha, Pavão-Pavãozinho, Cantagalo i Vidigal. W faweli Santa Maria członkowie gangów rozdają mydło i zachęcają mieszkańców do mycia rąk.

Jak rośliny i zwierzęta przystosowują się do zmian klimatycznych?

Ciepłe i deszczowe lato w 2019 r. przyczyniło się do wzrostu liczby motyli na Wyspach Brytyjskich. Odnotowano wzrost populacji ponad połowy gatunków, ponieważ roślinność miała odpowiednie warunki do rozwoju. Część gatunków motyli migruje na północ w związku z ociepleniem klimatu. Niektóre nie potrafią dostosować się do zmian klimatycznych, np. populacja przeplatki atali zmniejszyła w ciągu roku o 34%. 

W kierunku północnym przesuwają się również gatunki kwiatów polnych. To np. stoplamek zaniedbany, który rósł na południowych krańcach Wielkiej Brytanii, a teraz jego siedliska można spotkać w okolicach miejscowości Newcastle upon Tyne. Siedliska zmieniają również m.in. rozchodnik ostry i wiechlina. Istnieje zagrożenie, że wyginą gatunki, które nie mogą już przesuwać się dalej na północ lub wyżej w góry, jak np. saxifraga rivularis. Susza zagraża istnieniu m.in. lnu przeczyszczającego, stokłosy miękkiej i rogownicy. Zarazem rozwijają się gatunki, które dobrze radzące sobie z suszą: krwiściąg mniejszy i macierzanka piaskowa [znana również jako tymianek wąskolistny]. 

Część gatunków morskich migruje w kierunku biegunów ziemskich, szukając ucieczki przed rosnącą temperaturą wody w oceanach. Nie wszystkie potrafią przystosować się wystarczająco szybko, aby przetrwać. Inne gatunki czerpią korzyści ze zmian klimatu. Badacze przeanalizowali dane z ostatnich 100 lat, dotyczące 300 gatunków zwierząt, ptaków i roślin żyjących w oceanach świata. Na północ migrują np. śledzie oceaniczne i pingwiny białookie. Zmiany obejmują zarówno plankton, jak i bezkręgowce, ryby i ptaki morskie. Według naukowców oceany ociepliły się średnio o 1°C od czasów przedindustrialnych. Do 2050 r. temperatura wód oceanicznych ma wzrosnąć o 1,5°C w porównaniu do czasu sprzed rewolucji przemysłowej.

Czyste źródła energii

Chińska firma GCL System Integration Technology Co. Ltd planuje budowę fabryki paneli słonecznych, która będzie w stanie zaspokoić połowę światowego zapotrzebowania na te produkty. Zakład ma produkować panele o łącznej mocy 60 GW rocznie. Firma zamierza wykorzystać fakt, że obecnie koszty uzyskania energii elektrycznej z paneli słonecznych i z węgla są zbliżone. Planuje również zaspokoić popyt na świecie na nowy typ większych paneli fotowoltaicznych. Koszt wybudowania fabryki wyniesie ponad 2,5 mld dol.

Moc elektrowni wiatrowych na świecie wzrosła o 19% w 2019 r. (o 60,4 GW). Za prawie dwie trzecie ubiegłorocznego wzrostu odpowiedzialna jest przede wszystkim rozbudowa infrastruktury w Chinach i Stanach Zjednoczonych. Z kolei moc morskich elektrowni wiatrowych wzrosła w 2019 r. o 6,1 GW.

Duże koncerny energetyczne chcą odejść od spalania węgla i produkować energię z biomasy leśnej, pochodzącej z gospodarstw rolnych (odpady z upraw) i ze śmieci. Spalanie drewna może być czystym źródłem energii, a zapotrzebowanie na energię z biomasy może prowadzić do lepszej gospodarki leśnej. Trzeba jednak sadzić nowe drzewa w taki sposób, aby pochłaniały więcej dwutlenku węgla niż zostanie uwolnione do atmosfery w wyniku ścięcia starszych drzew i spalania drewna.

Rola biomasy drzewnej w przeciwdziałaniu zmianom klimatu jest kontrowersyjna. W wielu raportach naukowych wykazano, że wycinanie drzew w celu uzyskania energii uwalnia CO₂ szybciej, niż może pochłonąć go następne pokolenie drzew. Bilans emisji CO₂ jest złożony szczególnie w przypadku lasów i zależy od rodzaju gleby, pogody, rodzajów drzew, transportu oraz miejsca i sposobu spalania drewna. Jednak naukowcy z uniwersytetów w Maine i Ohio stwierdzili, że wysokie zapotrzebowanie na bioenergię może zwiększyć ilość dwutlenku węgla zmagazynowanego w lasach. Wynika to z faktu, że większy obrót drewnem zachęcałby do lepszej gospodarki leśnej i częstszego sadzenia drzew.

Ewolucja życia i odkrycia archeologiczne

Ikaria wariootia to jeden z najstarszych znanych organizmów dwubocznie symetrycznych, którego skamieliny znaleziono w mających 555 mln lat skałach piaskowca w Australii Południowej. Miał on od 1,9 do 6,7 mm długości i od 1,1 do 2,4 mm szerokości, jest dalekim przodkiem człowieka oraz pozostałych ssaków, a także ryb, płazów, gadów i ptaków. Organizm posiadał otwór gębowy i odbyt połączone przewodem pokarmowym oraz dwa symetryczne boki. Żywił się materią organiczną, m.in. resztkami martwych zwierząt. Poruszał się w płytkim środowisku morskim dzięki skurczom mięśni, podobnie jak dżdżownice. Rozwój organizmów w kierunku dwubocznej symetrii jest uważany za kluczowy krok w ewolucji.

Odkrycie w nadmorskiej jaskini w Portugalii wskazuje, że neandertalczycy odżywiali się owocami morza, ptakami morskimi i delfinami. W jaskini w Figueira Brava, zamieszkanej przez przedstawicieli homo neanderthalensis ok. 100 tys. lat temu (10686 tys. lat temu), znaleziono ponad 560 kości ryb (m.in. węgorza, mureny, leszcza morskiego i dorady), a także szczątki małży, omułków, krabów, ptactwa morskiego i wodnego, fok i delfinów. Odkryto m.in. muszle czaszołki pospolitej, jadalnego ślimaka morskiego. W jaskini były również resztki kamiennych narzędzi, spalonej materii roślinnej oraz kości koni i jeleni. Archeolodzy znaleźli wcześniej dowody na to, że neandertalczycy zbierali skorupiaki oraz nosili wykonaną z nich biżuterię. Naukowcy mają nadzieję, że ich odkrycie pomoże zmienić postrzeganie neandertalczyków jako myśliwych polujących na mamuty i lubiących niskie temperatury.

Łamanie praw dziecka w Egipcie, RPA i Wenezueli

Według organizacji Human Rights Watch (HRW) od 2013 r. egipska policja, siły bezpieczeństwa i wojsko przetrzymują i torturują w aresztach setki dzieci w wieku od 12 do 17 lat. Część z nich zaginęło w nieznanych okolicznościach. Najnowszy raport HRW dokumentuje nadużycia wobec 20 dzieci w wieku 12–17 lat. Raporty Amnesty International z 2018 r. i Komitetu Przeciwko Torturom Organizacji Narodów Zjednoczonych z 2017 r. również informowały o torturowaniu dzieci w Egipcie.

W Prowincji Przylądkowej Zachodniej w Republice Południowej Afryki w 2019 r. co tydzień dochodziło średnio do czterech zabójstw małoletnich, a liczba morderstw dzieci wzrosła w całym kraju o prawie 30% w ciągu ostatniej dekady. [Konstytucja RPA nazywa „dzieckiem” osobę poniżej 18. r.ż., co oznacza, że wszystkie małoletnie ofiary wojen gangów są klasyfikowane jako „dzieci”. W Prowincji Przylądkowej Zachodniej jest wiele osiedli, w których toczą się wojny lokalnych gangów.] Zarazem według naukowców z Instytutu Dziecka Uniwersytetu Kapsztadzkiego policja nie informowała wcześniej mediów o prawdziwej liczbie morderstw dzieci. Dyrektorka Instytutu Shanaaz Matthews twierdzi, że „w Prowincji Przylądkowej Zachodniej nie widzimy wzrostu liczby zamordowanych dzieci, ale zwiększyła się liczba przypadków zgłaszanych w mediach i poprawiono klasyfikację takich przypadków”.

Podczas siedmiu lat kryzysu gospodarczego w Wenezueli prawie milion dzieci zostało pozostawionych przez rodziców, którzy wyjechali za granicę w poszukiwaniu pracy. Według Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców (UNHCR) łącznie ok. 6,5 mln ludzi wyemigrowało lub wyemigruje z Wenezueli do końca 2020 r. Dzieci pozostają pod opieką krewnych lub przyjaciół rodziców, czasem również same. Są zmuszone do pracy i często wykorzystywane przez grupy przestępcze. W związku z wprowadzeniem środków bezpieczeństwa na czas pandemii koronawirusa dzieci zostały pozbawione wsparcia swoich nauczycieli i sąsiadów, a zamknięcie granic państwa oznacza, że ich rodzice nie mogą wrócić obecnie do Wenezueli.

Zaginieni w wyniku wojen na Bałkanach i Ukrainie

Pogrążone w żałobie kobiety z Bośni i Kosowa szukają wsparcia i ukojenia we wspólnym tworzeniu lokalnego rzemiosła. Ich mężowie, bracia i synowie nie wrócili z wojen, które miały miejsce na Bałkanach w latach 1992–1995 i 19981999. Po zakończeniu konfliktu w Bośni prawie 7 tys. osób nadal uważa się za zaginione. Stowarzyszenia dla rodzin w Bośni i Kosowie w większości prowadzone przez kobiety i złożone z kobiet odgrywają znaczącą rolę w niesieniu pomocy ludziom i w odbudowie ich życia. Tworzą przestrzeń do zbiorowej terapii za pomocą tradycyjnego lokalnego rzemiosła i gotowania. Aida Mustacević-Cipurković, psychoterapeutka współpracująca z Vive Zene, stowarzyszeniem kobiet z Tuzli w północnej Bośni, twierdzi, że „rola kobiet w rodzinie zmieniła się. Przejęły one odpowiedzialność po wojnie, ponieważ mężczyźni zostali zabici, zaginęli lub cierpieli na zespół stresu pourazowego (PTSD) i stracili pracę”.

Według Międzynarodowego Ruchu Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca od początku konfliktu między Rosją a Ukrainą w 2014 r. we wschodniej Ukrainie zaginęło ok. 2 tys. osób. Wiele z nich nie zostało odnalezionych, a ich rodziny pozostawiono bez pomocy. Na początku marca Rosja i Ukraina uzgodniły nowy program wymiany więźniów w ramach negocjacji pokojowych, a rodziny zaginionych mają nadzieję, że uda im się odnaleźć bliskich.

40 lat po zamachu na arcybiskupa Oskara Romero (24 marca 1980 r.) przemoc wciąż niszczy Salwador. Po zabójstwie arcybiskupa wybuchła trwająca 12 lat wojna domowa, w której zginęło ponad 75 tys. osób. Podczas konfliktu wielu mieszkańców Salwadoru uciekło do Stanów Zjednoczonych i wstąpiło tam do gangów. USA zdecydowały się na ich masowe deportacje do Salwadoru, którego struktura społeczna została zniszczona przez wojnę i biedę. Obecnie Salwador należy do krajów, gdzie dochodzi do największej liczby zabójstw na świecie.

Rdzenni mieszkańcy i plemiona Ameryki Płd. chronią się przed COVID-19

Rdzenni mieszkańcy lasów Amazonii są szczególnie narażeni na wysoce zakaźne choroby. W Brazylii żyje ponad 100 odizolowanych grup tubylczych. 16 z nich mieszka w rezerwacie w dolinie rzeki Javari, na rozległym obszarze wielkości Austrii. Rośnie ryzyko zakażenia tubylców w związku z zamiarem prowadzenia misji religijnych przez ewangelickich, chrześcijańskich misjonarzy z organizacji Ethnos360 [znanej także jako New Tribes Mission]. Organizacja wykorzystuje przychylność brazylijskiego rządu i prezydenta Jaira Bolsonaro, aby ewangelizować ludy tubylcze. Te jednak nie mają odporności na choroby zakaźne, na które mogą narazić ich misjonarze. New Tribes Mission ma już jeden kościół w dolinie Javari oraz helikopter, dzięki któremu można docierać na najbardziej odległe obszary Brazylii. Celem Ethnos360 jest nawrócenie każdego plemienia na Ziemi.

Plemiona w Ameryce Południowej – w Brazylii, Kolumbii, Peru i Ekwadorzeblokują drogi do wiosek, wycofują się w głąb lasów i do domów w górach, próbując uciec przed potencjalnym zagrożeniem, jakie niesie koronawirus. „Nasz styl życia oparty na bliskich kontaktach społecznych powoduje, że transmisja choroby byłaby bardzo szybka, a śmiertelność – bardzo wysoka” – mówi Díaz Mirabal, członek rdzennej ludności Kurripako w Wenezueli. Nemonte Nenquimo, przywódczyni plemienia Waorani w Nemonpare w Ekwadorze, dodaje, że koronawirus zabija starszych, a dla ludów tubylczych starszyzna to autorytety, mędrcy, którzy są naszymi liderami”.

Według najnowszych badań choroby takie jak ospa i odra, sprowadzone przez Europejczyków, mogły zabić do 90% prekolumbijskiej populacji obu Ameryk (nawet 55 mln z ok. 60 mln ludzi) między końcem XV w. a początkiem XVII w. Ucieczka w czasie epidemii była dobrze znaną strategią dla rdzennych społeczności w Ameryce Płd., techniką przetrwania przekazywaną z pokolenia na pokolenie lub nabytą na podstawie własnych doświadczeń.

Terroryzm w Afryce i Afganistanie

Ugrupowanie terrorystyczne Ahlu Sunnah Wa-Jama przyznało się do przeprowadzenia ataku na miasto Mocímboa da Praia w północnym Mozambiku. To największy ze wszystkich ataków przeprowadzonych w prowincji Cabo Delgado przez to ugrupowanie. Według organizacji Lekarze bez Granic bojownicy Ahlu Sunnah Wa-Jama zabili setki ludzi i przyczynili się do wysiedlenia tysięcy mieszkańców od października 2017 r. Organizacja Narodów Zjednoczonych twierdzi, że w ciągu ostatnich dwóch lat ok. 100 tys. osób zostało przesiedlonych z powodu ataków terrorystycznych w prowincji Cabo Delgado. W północnym Mozambiku znajdują się jedne z największych odkrytych ostatnio złóż gazu ziemnego na świecie i działają tam już koncerne wydobywcze.

Od 50 do 75 nigeryjskich żołnierzy zostało zabitych w zasadzce przygotowanej przez muzułmańską organizację ekstremistyczną Boko Haram. Atak w stanie Yobe w Nigerii nastąpił podczas próby ofensywy armii przeciwko temu ugrupowaniu terrorystycznemu. Bojownicy Boko Haram zaatakowali również na półwyspie Boma u wybrzeży jeziora Czad. W ataku zginęło 92 żołnierzy armii Czadu, zniszczono także 24 pojazdy wojskowe. Według ONZ podczas trwających od 2009 r. walk z Boko Haram zginęło 36 tys. ludzi, a prawie 2 mln musiały opuścić swoje domy w północno-wschodniej Nigerii.

Co najmniej 25 sikhów zginęło podczas modlitw w centrum Kabulu. Trzech bojowników ISIS [inne źródła podają, że był jeden napastnik] więziło ok. 200 osób podczas trwającego kilka godzin oblężenia świątyni, które próbowało przerwać afgańskie wojsko i oddziały międzynarodowe. Pod koniec lat 80. w Afganistanie mieszkało ok. 500 tys. sikhów, ale większość z nich uciekła z kraju w związku z kolejnymi wojnami i prześladowaniami. Obecnie mieszka w Afganistanie mniej niż 300 sikhijskich rodzin.