Brief #103 - okładka

Technologia w walce koronawirusem

W Chinach, w ramach walki z epidemią koronawirusa, drony wyposażone w głośniki upominają przechodniów, którzy nie przestrzegają zasad bezpieczeństwa publicznego. Drony używane są w miastach i na prowincji. Po starcie skanują obraz powierzchni, zatrzymują się nad ludźmi, którzy nie noszą maseczek, i przypominają o tym obowiązku. Zwracają uwagę osobom przebywającym na zewnątrz, że bezpieczniej jest pozostać w domu. Jeden z producentów dronów pracuje nad flotą tych urządzeń, która mogłaby rozpylać środki dezynfekujące w miejscach publicznych, np. nad dworcami autobusowymi i kolejowymi. Drony nadzorują ruch uliczny, mierzą ludziom temperaturę w ich domach, rozpraszają większe zgromadzenia i oświetlają nocą budowy szpitali.

Roboty komunikujące się dzięki technologii 5G pomagają lekarzom w szpitalach – umożliwiają ich teleobecność [wrażenie, że dana osoba faktycznie przebywa w określonym miejscu, mimo że jest obecna gdzie indziej] przy pacjentach, monitorują stan zdrowia chorych i zapewniają dostawy artykułów medycznych. Są asystentami medycznymi. Krajowa produkcja robotów przemysłowych w Chinach wzrosła w grudniu 2019 r. o 15,3%. Walka z wirusem przyczynia się do osiągnięcia jednego z celów Chin zostania jednym z 10 najbardziej zautomatyzowanych państw na świecie.

Technologia pomaga również w walce ze szkodnikami. Pest Pulse wykorzystuje czujniki nacisku w pułapkach na szczury, aby natychmiast wysłać informację o złapanym zwierzęciu do siedziby firmy. Internet rzeczy ułatwia kontrolę populacji szkodników i obniża koszty usług deratyzacyjnych, ponieważ ogranicza udział człowieka w tym procesie. Kamery termowizyjne wykrywają szkodniki w nocy, w ścianach szczelinowych, na podłogach i dachach, co umożliwia szybsze i wydajniejsze ich usuwanie. Pomiary termowizyjne pozwalają również na zlokalizowanie gniazda owadów, np. os, a kamery i algorytmy służą do identyfikacji i likwidacji owadów w hotelach, np. pluskiew i rybików.

Groźba „zapaści systemowej” na Ziemi

Kryzys klimatyczny, ekstremalne warunki pogodowe, utrata różnorodności biologicznej, brak żywności i wody mogą doprowadzić do „zapaści systemowej” na Ziemi i zagrozić istnieniu gatunku ludzkiego. Skutki tych pięciu zjawisk będą mieć łącznie znacznie większą siłę rażenia, niż każdy z nich występujący osobno. Na przykład ekstremalne fale upałów zwiększają globalne ocieplenie, uwalniając ogromne ilości zmagazynowanego w ekosystemach dwutlenku węgla w ramach sprzężenia zwrotnego. Fale upałów degradują naturalne ekosystemy, dziką faunę i florę, zwiększają niedobór wody, a tym samym niszczą rolnictwo. Rosną szkody wyrządzone ludziom, którzy zmagają się z brakiem żywności. Raport międzynarodowego programu badawczego Future Earth wskazuje, że rządy, firmy i instytucje nie biorą pod uwagę interakcji między różnymi rodzajami kryzysów oraz potencjalnie katastrofalnej sumy ich skutków.

Miejsca na Ziemi, gdzie kwitnie bioróżnorodność, które zapewniały różnym gatunkom schronienie przed zmianami klimatu przez miliony lat, są najbardziej narażone na efekty zmian klimatu wskazują wyniki badań przeprowadzonych na mokradłach Australii, w Andach i gwinejskich lasach w Afryce. Różnorodność biologiczna występuje zwykle na tych obszarach w tropikach, na których panował stosunkowo stabilny klimat w przeszłości. Zapewniał on bezpieczeństwo zwierzętom i roślinom, gdy w innych regionach Ziemi wystąpiło ocieplenie klimatu. Badania zostały oparte na odwzorowaniu światowych temperatur lądów i oceanów oraz ilości opadów w ciągu ostatnich 21 tys. lat oraz na analizie dwóch scenariuszy efektów emisji gazów cieplarnianych (bardzo niskiej i wysokiej) do atmosfery.

W 2019 r. zaobserwowano szybsze tempo wzrostu poziomu morza wzdłuż wybrzeża Stanów Zjednoczonych w 25 z 32 stacji pomiarowych. Pomiary pochodzą ze stacji położonych od Maine do Alaski. Najwyższe tempo wzrostu poziomu morza odnotowano wzdłuż linii brzegowej Zatoki Meksykańskiej. Stacja Grand Isle w Luizjanie odnotowała roczny wzrost poziomu morza o 7,93 mm – to ponad dwukrotnie więcej niż średnia globalna. Naukowcy twierdzą, że obecne przyspieszenie wzrostu poziomu morza rozpoczęło się ok. 2013 lub 2014 r. i prawdopodobnie jest spowodowane dynamiką oceanów i topnieniem pokrywy lodowej. Ok. 40% mieszkańców USA mieszka na obszarach przybrzeżnych lub w ich pobliżu.

Solar Orbiter i Dark Emulator

Aktywność Słońca (erupcja słonecznej plazmy) odgrywa kluczową rolę w kształtowaniu pogody w kosmosie, czyli takich warunków środowiskowych w pobliżu Ziemi, na które mają wpływ pole magnetyczne, promieniowanie i materia wyrzucona ze Słońca. Jego aktywność ma potencjalnie duże konsekwencje dla pracy satelitów, telefonów komórkowych, linii lotniczych i sieci elektrycznych. Zaplanowana na siedem lat misja Solar Orbitera, przygotowana przez Europejską Agencję Kosmiczną (ESA) i NASA, ma poszerzyć wiedzę na temat Słońca pod kątem eksploracji kosmosu, biznesu kosmicznego oraz bezpieczeństwa na Ziemi i w kosmosie. Solar Orbiter będzie latał ok. 41 mln km nad powierzchnią Słońca i rejestrował dane i obrazy z jego biegunów. Skupi się na badaniu rozbłysków słonecznych, cząstek wysokoenergetycznych pochodzących ze Słońca i koronalnych wyrzutów masy.

Według danych szacunkowych z 2014 r. szansa, że ekstremalne zjawisko słoneczne uderzy w Ziemię w najbliższej dekadzie, wynosi 12% – to tyle, co prawdopodobieństwo wystąpienia powodzi stulecia. Nowsze badania szacują między 0,46% a 1,88% szans na wystąpienie takiego zjawiska w ciągu najbliższych 10 lat.

Naukowcy w Japonii opracowali Dark Emulator narzędzie AI, które pomoże odkrywać strukturę wszechświata i badać tajemnice ciemnej energii i ciemnej materii. Wykorzystali jedne z najszybszych na świecie superkomputerów do symulacji astrofizycznych: ATERUI i ATERUI II z National Astronomical Observatory of Japan. Dark Emulator przetwarza ogromne ilości danych i przeprowadza analizę wszechświata w ciągu kilku sekund. Natomiast samo zbudowanie bazy danych na jego potrzeby zajęło trzy lata. Narzędzie działa w oparciu o uczenie maszynowe i tworzy setki wirtualnych wszechświatów. 

Wydobycie surowców naturalnych w Gwinei i Stanach Zjednoczonych

Złoża rudy żelaza w górzystej, afrykańskiej dżungli w Gwinei interesują przedstawicieli przemysłu wydobywczego. W planach jest otwarcie kolejnych kopalń, podobnych do zakładu Simandou, w paśmie górskim o tej samej nazwie w południowej Gwinei. W Simandou znajdują się jedne z największych złóż rudy żelaza na świecie. Konsorcjum SMB-Winning planuje wydobywać 100 mln t rocznie, co uczyni Gwineę trzecim co do wielkości eksporterem rudy żelaza na świecie, zaraz za Australią i Brazylią. Działanie wymaga inwestycji w wysokości 14 mld dol.

Prezydent Donald Trump planuje przeznaczyć część chronionych terenów w stanie Utah dla przemysłu górniczego i wiertniczego. W sądach toczą się postępowania z inicjatywy organizacji ochrony przyrody, grup plemiennych i grup prowadzących badania paleontologiczne, które kwestionują konstytucyjność działań prezydenta w Bears Ears National Monument (zmniejszenie pow. chronionej o 85%) oraz w Grand Staircase-Escalante National Monument (zmniejszenie pow. chronionej o prawie połowę). To nie tylko obszary chronione, ale także tereny badań paleontologicznych, ważne archeologicznie, kulturowo i pod względem zasobów naturalnych. Miały też duże znaczenie dla badań nad kryzysem klimatycznym ze względu na swoje położenie (odizolowanie) i znikomy wpływ człowieka. Znajdują się tam złoża gazu i ropy naftowej, a także węgla i uranu.

Sektor energii odnawialnej w Argentynie oraz w Meksyku rozwijał się na niespotykaną wcześniej skalę w czasie, gdy rządy obejmowali mający lewicowe poglądy prezydenci Andrés Manuel López Obrador (w Meksyku) i Alberto Ángel Fernández (w Argentynie). Obrador anulował jednak przetargi dotyczące inwestycji w energię odnawialną, wspiera przemysł paliw kopalnych i obniża dotacje dla firm z branży czystej energii. Natomiast prezydent Argentyny również chce rozwijać sektor paliw kopalnych, co ma przynieść napływ inwestycji zagranicznych. Oba kraje mają ogromny potencjał w ramach produkowania czystej energii, ale mogą nie zrealizować celów w zakresie energii odnawialnej, do których zobowiązały się podczas szczytu klimatycznego w Paryżu w 2016 r.

Walka o lepsze warunki pracy

36% (ok. 10 mln) pracowników w Wielkiej Brytanii ma słabej jakości pracę, której wykonywanie grozi doznaniem uszczerbku na zdrowiu. Takie zatrudnienie najczęściej posiadają młode, dorosłe osoby, grupy mniejszościowe oraz pracownicy spoza południa Anglii. 15% zatrudnionych, wykonujących słabej jakości pracę, narzeka na zdrowie, w porównaniu z 7% osób, które pracują w dobrych warunkach. Badania przeprowadziła organizacja Health Foundation, która pracę słabej jakości definiuje jako taką, w której występują minimum dwa negatywne aspekty dla pracownika: złe samopoczucie, niskie bezpieczeństwo, niska satysfakcja, niska autonomia lub niskie wynagrodzenie.

Pracownicy centrum logistycznego firmy Amazon na Staten Island w Stanach Zjednoczonych skarżą się na niebezpieczne i wyczerpujące warunki zatrudnienia, np. na stanowisku sortownika. Pracę tę wykonują trzy razy w tygodniu przez 12 godz. i polega ona na sprawdzeniu i przeskanowaniu 1800 paczek na godz. (30 na min.). W listopadzie 2019 r. 600 pracowników tego magazynu dostarczyło zarządowi firmy petycję w sprawie poprawy warunków pracy: zwróciło uwagę m.in. na potrzebę wydłużenie dwóch przerw w pracy z 15 do 30 min. oraz poinformowało o trzy razy wyższym wskaźniku urazów w ich magazynie w porównaniu ze średnią krajową dla zatrudnionych w magazynach w USA. Pracownicy narzekają na śledzące ich komputery, które na podstawie algorytmów sprawdzają, czy zatrudnieni pracują w najbardziej efektywny sposób. Jeżeli nie, są zwalniani.

74% specjalistów ds. finansów w Europie, a wśród nich pracownicy giełdowi, analitycy i zarządzający funduszami inwestycyjnymi, chce skrócenia długości dnia pracy na giełdzie papierów wartościowych (obecnie 8,5 godz.). W Stanach Zjednoczonych giełda działa przez 6,5 godz. dziennie. Giełdy w Azji pracują od 4 godz. (Chiny) do 5,5 godz. (Hongkong). Pracownicy tłumaczą konieczność zmiany m.in. postępem technologicznym, który ułatwia handel z odległych lokalizacji na całym świecie, oraz potrzebą zachowania równowagi między życiem rodzinnym a zawodowym.

USA zagrożone szpiegostwem Chin

Kradzież technologii przez Chiny to największe wyzwanie, które stoi przed amerykańskimi organami ścigania, uważa Federalne Biuro Śledcze (FBI). Chińczycy, wykradając amerykańskie tajemnice handlowe, pozbawiają USA od 300 do 400 mld dol. rocznie. Dyrektor FBI Christopher Wray twierdzi, że władze ChRL działają, używając „wszelkich niezbędnych środków”. Obecnie FBI prowadzi 1000 dochodzeń we wszystkich 56 placówkach lokalnych w sprawie kradzieży technologii przez Chiny w prawie każdym sektorze przemysłu. Chińczycy są szczególnie zainteresowani technologią produkcji samolotów i samochodów elektrycznych. W 2019 r. FBI aresztowało 24 osoby w sprawach powiązanych z działaniami Chin. W 2020 r. zostało aresztowanych już 19 osób. Według Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych w Waszyngtonie (CSIS) spośród 137 podanych do publicznej wiadomości przypadków szpiegostwa na rzecz Chin od 2000 r. 73% miało miejsce w ostatniej dekadzie.

Prezeska Europejskiego Banku Centralnego Christine Lagarde ostrzega przed cyberatakami, które mogą spowodować poważny kryzys finansowy. Szczególnie groźny może być skumulowany cyberatak na ważne banki. Raport Europejskiej Rady ds. Ryzyka Systemowego (ESRB) wycenia globalny koszt cyberataków na 45–654 mld dol. W 2019 r. G7 ogłosiła wspólne, transgraniczne ćwiczenia z zakresu zarządzania kryzysem w związku z incydentem cybernetycznym mającym wpływ na system finansowy. Było to pierwsze tego rodzaju przedsięwzięcie zorganizowane przez ministerstwa finansów, banki centralne, organy regulacyjne i organy nadzoru rynku finansowego, które miało również na celu zabezpieczenie się przed kryptowalutami, m.in. planami Facebooka na wprowadzenie Libry.

Kryzys klimatyczny zakłóca rytm dzikiej przyrody

Dzika przyroda budzi się do życia kilka miesięcy wcześniej z powodu zanikania zimy związanego z ociepleniem klimatu. Brytyjska organizacja The Woodland Trust prowadzi program Nature’s Calendar, w ramach którego prosi swoich członków o rejestrowanie oznak zmieniających się pór roku. Analiza warunków z 2019 r. wykazała, że wszystkie oprócz jednego z 50 wiosennych wydarzeń śledzonych przez program wystąpiły już na początku ub.r., podczas cieplejszych miesięcy zimowych. Wiele gatunków gubi się w sprzecznych sygnałach wysyłanych przez naturę. Przykładem na Wyspach Brytyjskich są motyle, traszki i gniazdujące wcześniej niż zwykle kosy. 

Uprawa pszenicy ozimej, czerwonej (miękkiej) w Stanach Zjednoczonych spadła do najniższych poziomów od ponad 100 lat (w stanie Illinois o 25%). W związku ze zmianami klimatu zmieniły się warunki wysiewu – na środkowym zachodzie USA występują coraz większe opady deszczu i wilgoć, a gleba jest bardziej błotnista. To opóźnia prace polowe – rolnicy wysiewają więc tylko soję wiosną, rezygnując z wysiewu pszenicy jesienią. Ta odmiana pszenicy jest podstawowym składnikiem przekąsek: krakersów, herbatników i ciastek oreo.

Uprawa papryki chili w południowym Pakistanie spadła o 40% z powodu ekstremalnych upałów. Uprawa chili stanowi 1,5% PKB tego kraju. Upały niszczą owoce papryki przed zebraniem ich z pól, dlatego farmerzy opóźniają proces sadzenia. Potrzebują również nasion odpornych na upały. Pakistan to piąty najbardziej narażony na zmiany klimatu kraj na świecie. W Wietnamie wcześniejsze niż zwykle gromadzenie się soli w Delcie Mekongu zagraża uprawom ryżu. Inne zagrożenia klimatyczne dla światowej produkcji żywności to obecnie pożary w Australii i susze w Rosji.

Nowoczesna architektura

Projektanci i architekci starają się dostosować architekturę do zmian środowiska wynikających z kryzysu klimatycznego. Jednym z wyzwań jest przygotowanie się na wystąpienie powodzi w związku z rosnącym poziomem mórz i oceanów. Niektóre rozwiązania to m.in. pływające domy, wioski i całe społeczności, domy-amfibie, potrójne groble i domy na wybrzeżu zaprojektowane tak, aby uwzględnić wielkie fale i wzrost poziomu morza. Projektuje się również proste w budowie domy na palach, zdolne przetrwać uderzenia huraganu, oraz systemy wykorzystujące ulewy do zasilania lokalnych terenów podmokłych. 

Park, stanowiący biofizyczną granicę między miastem a naturą, który ma sprawić, aby miasto rozwijało się w kierunku rzek, to jeden z projektów dla Quebecu w Kanadzie. Dostępnymi rozwiązaniami są projekty we wszystkich kształtach, formach i skalach, które współpracują z naturą dzięki wykorzystaniu pływających budynków, poprawianiu barier przeciwpowodziowych i przekształcaniu ich w przestrzeń rekreacyjną.

W miasteczkach rybackich i na klifach Nowej Szkocji architekt Omar Gandhi projektuje domy tak surowe i minimalistyczne, jak otaczający je krajobraz. Są wkomponowane w subarktyczne otoczenie, m.in. dzięki lokalnym materiałom używanym do budowy – bielonym świerkowi i żywotnikowi zachodniemu, a także zdecydowanym konturom i skośnym dachom naśladującym zbocza wzgórz. Domy łączą elementy tradycyjnej lokalnej architektury z nowoczesnymi trendami, wytrzymując zarazem trudne warunki pogodowe tej prowincji Kanady.