Brief #108 - okładka

Zdrowie psychiczne a koronawirus

Trudne emocje i panika ogarniające ludzi w związku z COVID-19 są związane m.in. z heurystyką dostępności sposobem wnioskowania, w którym przypisujemy większe prawdopodobieństwo zdarzeniom, które łatwiej przywołać do świadomości i są bardziej nacechowane emocjonalnie. Pogłębiają ją nieustanne relacje medialne dotyczące pandemii. Emocje upośledzają postrzeganie ryzyka. Ludzie bardziej obawiają się mało prawdopodobnych i katastrofalnych wydarzeń niż zwykłych śmiertelnych zagrożeń, np. zachorowania na grypę. W przypadku COVID-19 ocena ryzyka jest szczególnie trudna, ponieważ wiedza na temat choroby wciąż jest niewielka. Ponadto ludzie nerwowo reagują na niepewność i nieprzewidywalność – powodują one poczucie braku kontroli nad wydarzeniami. Niepewność zwiększają również podatność na fałszywe informacje oraz uleganie stereotypom.

Według naukowców ekspozycja na źródło stresu może zbudować poczucie kontroli nad nim. Badacze zalecają odzyskanie poczucia kontroli nad swoimi obawami, bez przesadnych reakcji i ulegania panice. Szybko rozprzestrzeniająca się epidemia może być szczególnie trudna dla osób ze schorzeniami psychicznymi, np. zaburzeniami lękowymi lub zaburzeniami obsesyjno-kompulsyjnymi (OCD). Dla niektórych z nich unikanie przesadnie częstego mycia rąk jest częścią terapii – teraz muszą postępować inaczej. Zagrożenie koronawirusem może przyczynić się do nawrotu zaburzenia lub pojawienia się go u zdrowych wcześniej osób. Dlatego kluczowe znaczenie ma wsparcie społeczne. 

Miliony ludzi na całym świecie ograniczają aktywność społeczną i pozostają w domach, aby zahamować rozwój COVID-19. Pociąga to za sobą znaczne koszty społeczne i rodzi obawy związane z wpływem izolacji na zdrowie psychiczne. Najbardziej narażone na zachorowanie osoby starsze, słabsze fizycznie, cierpiące na inne dolegliwości zdrowotne, bezdomne, pracujące nielegalnie, uchodźcy i bez dodatkowej izolacji są najbardziej bezbronne oraz mają ograniczone wsparcie społeczne.

Kobiety walczące

Od 2014 r. Boko Haram – muzułmańska organizacja ekstremistyczna – wykorzystała ponad 540 kobiet do przeprowadzenia samobójczych zamachów terrorystycznych. Niektóre z nich celowo wysadzały tylko siebie, inne zostały aresztowane przed dokonaniem zamachu. Niektórym udało się oszukać terrorystów – otrzymane przed zamachami bomby opuszczały do studni za pomocą hidżabów i udawały przed bojownikami, że udało im się uciec po przeprowadzonych zamachach. Balaraba Mohammed przeżyła m.in. dzięki udawaniu chorób, ukrywaniu bomb i okłamywaniu członków Boko Haram w kwestii powodzenia akcji terrorystycznych.

Dziesiątki tamilskich kobiet od trzech lat protestują, żądając od lankijskiej armii zwrotu ziemi skonfiskowanej podczas wojny domowej (1983–2009). Protesty organizowane są m.in. przy wjeździe do obozu wojskowego w wiosce Keppapilavu, zbudowanego na ziemi odebranej Tamilom. Armia twierdzi, że zwróciła już ok. 85% terenów, a to, co pozostało w jej posiadaniu, ma strategiczne znaczenie. Podczas wojny domowej dziesiątki tysięcy Tamilów ze Sri Lanki szukało schronienia w sąsiednich Indiach, szczególnie w stanie Tamilnadu. Wysoki Komisarz Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców (UNHCR) pomógł w powrocie 8529 uchodźcom, a kilka tysięcy wróciło samodzielnie. 100 tys. uchodźców nadal pozostaje w obozach w Indiach. Ponad dwie trzecie powracających nie ma swojej ziemi, chociaż gwarancja jej zwrotu jest ważnym elementem procesu pokojowego. Ok. 30 tys. osób uważa się za przesiedleńców wewnętrznych.

Według Instytutu Statystycznego UNESCO w latach 90. w Algierii mniej niż połowa kobiet powyżej 15. r.ż. potrafiła pisać. Do 2015 r. nastąpił wzrost do ponad 70%. Obecne młode pokolenie algierskich kobiet, biorących udział w antyrządowym ruchu Hirak, czerpie inspiracje od bojowniczek o wolność z czasów wojny o niepodległość kraju w latach 1952–1964. Wiary dodaje im również algierski film Papicha” z 2019 r. [bardzo dobrze odbierany na światowych festiwalach filmowych], który opowiada o losach kobiet podczas wojny domowej w Algierii (1991–2002). W 2019 r. w Algierii wybuchły protesty, które zmusiły ówczesnego prezydenta Abdelaziza Bouteflikę do rezygnacji. Protestujący nadal apelują o naprawę systemu politycznego kraju, a kobiety wciąż odgrywają znaczącą rolę w ruchu Hirak.

Recyckling i dłuższe życie przedmiotów

Right to Repair to koalicja europejskich organizacji działająca na rzecz napraw, która postuluje zmianę przepisów w zakresie projektowania i wytwarzania przedmiotów codziennego użytku, m.in. tekstyliów, elektroniki, baterii i opakowań, aby przedmioty te były trwalsze, a w razie awarii mogły zostać naprawione. Celem jest ograniczenie marnowania produktów i częstego ich wyrzucania. Ten plan został przyjęty przez Komisję Europejską i ma za zadanie skłonić producentów do wytwarzania produktów o większej trwałości i bardziej przyjaznych środowisku (np. używanie śrub zamiast kleju). Przepisy mają również zapobiegać przedwczesnemu starzeniu się produktów – sytuacji, gdy producenci celowo wytwarzają towary o krótkiej żywotności, aby zmusić konsumentów do zakupu nowszych modeli w krótkim czasie. UE zakłada także wyznaczenie celów w zakresie ograniczenia marnotrawienia żywności, pakowania produktów i zanieczyszczenia środowiska mikroplastikiem.

Duński start-up Miljoskarm przerabia łopaty zużytych turbin wiatrowych w materiał, dzięki któremu można obniżyć zanieczyszczenie środowiska hałasem. Recykling turbin wiatrowych jest bardzo trudny – ostrza są zbudowane tak, aby wytrzymywały ekstremalne warunki pogodowe, dlatego prawie zawsze trafiają one na wysypisko śmieci. Do 2022 r. w samej tylko Europie co roku zostanie wyrzuconych ok. 3,8 tys. zużytych łopat. Działanie Miljoskarma polega na rozdrabnianiu zużytych elementów na małe kawałki o wielkości 1–2 cm za pomocą tego samego rodzaju maszyn, które stosuje się na złomowiskach samochodów. Materiał jest następnie umieszczany w plastikowej obudowie pochodzącej z recyklingu. Takie rozwiązanie blokuje hałas przynajmniej tak samo dobrze, jak ekrany akustyczne wykonane z aluminium i wełny mineralnej, a zarazem wymaga rzadszej konserwacji.

Dania wegańskie a zawartość soli

Mieszkańcy Wielkiej Brytanii będą musieli ograniczyć spożycie mięsa nawet o połowę, aby udało się osiągnąć neutralność pod względem emisji dwutlenku węgla do 2050 r. Zmniejszenie spożycia mięsa i nabiału o 20% pozwoli wyemitować 8 mln t CO₂ do 2050 r. Ok. 15% globalnej emisji gazów cieplarnianych pochodzi z hodowli zwierząt gospodarskich, np. z metanu produkowanego w organizmach krów, owiec i kóz, oraz z przekształcania lasów w tereny pod uprawy roślin na paszę dla zwierząt. 

Według badania z 2018 r. dieta wegańska może zmniejszyć ślad węglowy produkowany podczas wytwarzania pożywienia dla danej osoby nawet o 73%. Gdyby wszyscy ludzie na Ziemi przestali spożywać mięso i produkty mleczne, globalne wykorzystanie gruntów rolnych zmniejszyłoby się o 75%. Odpowiada to obszarowi USA, Chin, Australii i Unii Europejskiej łącznie.

Cztery na pięć posiłków roślinnych, w ramach reklamowanej jako zdrowa oferty wegańskiej w największych sieciach restauracji w Wielkiej Brytanii, ma wysoką zawartość soli [ponad 1,5 g soli na 100 g posiłku lub ponad 1,8 g soli na porcję wg norm brytyjskich]. Badanie organizacji Action on Salt wykazało, że trzy z pięciu badanych roślinnych posiłków restauracyjnych zawierało 3 g soli lub więcej, co stanowi połowę zalecanego maksymalnego dziennego spożycia soli przez osobę dorosłą. 19 z przebadanych dań zawierało 6 g soli lub więcej. Przebadano 290 posiłków wegańskich (m.in. pizze i curry) oferowanych w 45 restauracjach, miejscach z jedzeniem na wynos, fast foodach i sieciach kawiarni w Wielkiej Brytanii.

Czy pozwalać dzieciom się wypłakać?

Według najnowszych badań pozwolenie dzieciom na wypłakanie się może pomóc im w rozwinięciu samokontroli i nie wpływa negatywnie na ich rozwój behawioralny lub przywiązanie do rodziców. Naukowcy z Uniwersytetu Warwick obserwowali 178 brytyjskich dzieci (od ich urodzenia do 18 mies. życia) oraz ich matki. Wielu badaczy nie zgadza się jednak z tymi wnioskami. W myśl neopsychologicznej teorii przywiązania rodzice powinni uspokajać niemowlęta, inaczej może dojść do zniszczenia więzi między rodzicem a dzieckiem i podniesienia poziomu stresu u niemowlęcia. Prof. Dieter Wolke z Uniwersytetu Warwick, jeden ze współautorów badań, podkreśla, że rodzice intuicyjnie wiedzą, jak najlepiej reagować na zachowanie swojego dziecka, a płacz to jedyny sposób komunikowania się niemowlęcia” z otoczeniem.

Badania pokazują, że płeć dziecka może wpływać na czas spędzany z rodzicami, na romantyczne relacje dzieci w ich nastoletnim życiu i podejmowanie ryzyka. Dziecko i rodzic tej samej płci spędzają ze sobą więcej czasu niż dziecko i rodzic różnych płci. Dzieci, które uważają, że ktoś z rodzeństwa jest faworyzowany, są zagrożone depresją i podejmowaniem ryzykownych zachowań. Konflikt między rodzeństwem często związany z przeświadczeniem o różnym traktowaniu przez rodziców jest najczęstszym przypadkiem konfliktu rodzinnego i może mieć negatywne konsekwencje dla dzieci. Heteroseksualne nastolatki, które mają rodzeństwo innej płci, szybciej dojrzewają w kwestii relacji romantycznych z rówieśnikami niż nastolatki z rodzeństwem tej samej płci. Posiadanie starszego brata wzmacnia zachowania ryzykowne (stosowanie przemocy i korzystanie z używek) u młodszego brata, szczególnie wtedy, gdy między chłopcami jest niewielka różnica wieku. Ponadto rodzeństwa, które mają ze sobą bliższe relacje, zachowują lepsze zdrowie w starszym wieku.

Nadużywanie alkoholu i skuteczna walka z alkoholizmem

Naukowcy ze Stanów Zjednoczonych i Europy opublikowali badanie dotyczące skuteczności działania wspólnoty Anonimowych Alkoholików (AA) i Programu 12 kroków w leczeniu zaburzeń związanych z nadużywaniem alkoholu. Ruch AA pomaga utrzymać ludzi w trzeźwości i wpływa na zmniejszenie liczby pijących alkoholików. Prowadzi również do częstszych i dłuższych okresów abstynencji w porównaniu z innymi powszechnymi metodami leczenia. Badanie wykazało, że zasada braku uiszczania opłat we wspólnocie AA pomaga zmniejszyć koszty leczenia z nałogu w systemach opieki zdrowotnej. 

W USA zaburzenia związane ze spożywaniem alkoholu to najczęstszy powód uzależnień (75% wszystkich uzależnionych), natomiast w klubach AA najczęściej poszukuje się pomocy w przypadku nadużywania alkoholu. To społeczność, na którą można liczyć w perspektywie długoterminowej, która daje nadzieję, inspirację i wspiera pacjenta w powrocie do zdrowia. Od 22% do 37% pacjentów uczęszczających na spotkania AA utrzymuje abstynencję. Skuteczność innych terapii wynosi od ok. 15% do 25% trzeźwych pacjentów. Wyniki opierają się na analizie 27 wcześniejszych badań z udziałem ponad 10,5 tys. uczestników. Nadużywanie i uzależnienie od alkoholu są odpowiedzialne za 3,3 mln zgonów rocznie na świecie.

Wśród Brytyjczyków w wieku 18–24 lata coraz popularniejsze są napoje bezalkoholowe lub o niskiej zawartości alkoholu (tzw. „nolo” drinks). Jedna trzecia osób w tym wieku ograniczyła spożycie alkoholu w ciągu ostatnich 12 mies., a 23% w ogóle nie pije alkoholu. Natomiast odsetek abstynentów wśród osób w wieku od 16 do 24 lat wzrósł z 10% do prawie 25% w latach 2001–2016. Od 2016 r. nastąpił wzrost o 30% sprzedaży piwa bezalkoholowego lub o niskiej zawartości alkoholu.

Akcje masowego sadzenia drzew

Rząd brytyjski zaplanował posadzenie 30 mln drzew rocznie. Obecnie lasy w Wielkiej Brytanii pochłaniają ok. 10 mln t dwutlenku węgla rocznie i zajmują 13,1% powierzchni kraju (zalesienie ma wzrosnąć do 17%). Las osiąga znaczącą zdolność do pochłaniania CO₂ po 20–30 latach od posadzenia. Jeżeli drewno pozyskane z drzew zostanie wykorzystane np. przy budowie domów, dwutlenek węgla pozostanie zamknięty w drewnie na tak długo, jak długo będzie stał dom. Gdy drzewa umierają i gniją, cały zgromadzony w nich CO₂ zostaje uwolniony. Ponadto dwutlenek węgla jest również na bieżąco oddawany przez drzewo do atmosfery – badania przeprowadzone w Wielkiej Brytanii wykazały, że każdy metr kwadratowy drewna pochłania ok. 1,7 g CO₂, a uwalnia do 1,2 g CO₂ rocznie.

Walia przeznaczy minimum 5 mln funtów na krajowy program leśny, aby połączyć istniejące lasy z nowymi lasami i parkami, tworząc zielone korytarze dla flory, fauny i ludzi. W sadzeniu drzew pomagają uczniowie szkół podstawowych.

Międzynarodowy zespół naukowców pracuje nad wykorzystaniem drzew do produkcji i przewodzenia energii elektrycznej dzięki efektowi tryboelektrycznemu. Polega on na generowaniu ładunków elektrycznych na skutek kontaktu i tarcia materiałów odpowiednio od siebie oddalonych w szeregu tryboelektrycznym. Liście, które są naładowane dodatnio, wytwarzają niewielkie ilości energii elektrycznej, gdy wchodzą w kontakt z pniem i gałęziami drzewa lub innym ujemnie naładowanym materiałem. Naukowcy zastosowali osiągnięcia biologii syntetycznej i inżynierii genetycznej. Na przykład w drzewie wiązu ulepszyli proces przyrostu gałęzi, zwiększyli grubość i gęstość liści, dodali gen odstraszający szkodniki i przyspieszyli tempo wzrostu rośliny. Energia elektryczna będzie zbierana z liści, które przez pień trafią do umiejscowionej pod ziemią rury i osadzonej tam baterii. Jedno w pełni rozwinięte drzewo może zasilać siedem domów. Z powodu m.in. naturalnego cyklu wzrostu drzew miną dziesięciolecia, zanim ta technologia stanie się opłacalna.

Epidemie gorączki Lassa i odry w dobie COVID-19

Nigeria walczy nie tylko z pandemią koronawirusa, ale także z największą na świecie epidemią gorączki Lassa, która występuje już na ponad połowie obszaru tego najbardziej zaludnionego kraju Afryki. To ostra wirusowa gorączka krwotoczna jak np. wirusy Ebola i Marburg która ma wyższą śmiertelność niż COVID-19. Wirus gorączki Lassa przenoszony jest na człowieka przez kontakt z żywnością lub artykułami gospodarstwa domowego, które są zanieczyszczone szczurzymi odchodami i uryną. Przenosi się również z człowieka na człowieka przez kontakt z płynami ustrojowymi oraz narządami osób chorych, co prowadzi do zakażenia pracowników służby zdrowia.

Rozwój epidemii gwałtownie przyspieszył na początku 2020 r., a do końca dziewiątego tygodnia br. odnotowano 774 przypadki zachorowań i 132 zgony. Arenawirusy, jak wirus Lassa, są szczególnie podatne na mutacje genetyczne. Podczas epidemii w pierwszym kwartale 2019 r. wskaźnik śmiertelności wyniósł 23%.

Demokratyczna Republika Konga (DRK) próbuje opanować epidemię odry, która wybuchła w 2018 r. Od początku 2019 r. zachorowało ponad 310 tys. osób, zmarło ponad 6 tys. Według organizacji Lekarze bez Granic trzy czwarte ofiar śmiertelnych to dzieci. Społeczność międzynarodowa długo nie zwracała uwagi na sytuację w DRK, gdzie na początku epidemii panował powyborczy impas polityczny i instytucjonalny. Zaniedbano zapobieganie, nadzór i leczenie w ramach słabego i niewydolnego publicznego systemu opieki zdrowotnej. Sytuację pogarszają powszechne niedożywienie w co najmniej 48 strefach zdrowotnych kraju i walki ponad 100 zbrojnych ugrupowań o lokalne przywództwo na wschodzie DRK. Z powodu pandemii koronawirusa ludzie walczący z epidemią odry utknęli na dole międzynarodowej drabiny reagowania.

Według Światowej Organizacji Zdrowia ok. 86% dzieci na świecie otrzymało jedną dawkę szczepionki przeciw odrze w pierwszym roku życia w 2018 r. w ramach rutynowych usług zdrowotnych (72% w 2000 r.). W rezultacie liczba zgonów z powodu odry na świecie spadła o ok. 80% między 2000 a 2017 r., mimo niedawnego wzrostu liczby zachorowań w Europie i Ameryce Północnej, mającego związek z działalnością ruchu antyszczepionkowego.